O bardzo gorącym Ogniu, który niechcący zamienił się bardzo zimną Wodę
Szedł sobie szczęśliwy Ogień po pustyni. Szczerze mówiąc nie znał żadnej innej przestrzeni oprócz pustynnych piasków i było mu tu dobrze. Pustynia mu była wystarczająca niezbędna. Tego gorącego popołudnia Ogień był bardzo zadowolony.. A może jeszcze południa. Trudno to było jednoznacznie określić, gdyż kula słoneczna cały czas promieniowała takim samym żarem, który Ogień po prostu uwielbiał! Było mu ciepło i przytulnie w swym ognistym ciele. Jak okiem sięgnąć widać było tylko miękki gorący piasek i drgające od żaru jasne niebo. Palił się, pławił się w sobie, aż tu nagle zobaczył zieloną oazę z jedną palmą kokosową i źródełkiem, nad którym pochylała się mała dziewczynka. Już chciała nabrać wody do ust, gdy usłyszała - Co Ty robisz?! - krzyknął Ogień - To woda! Nie rób tego, zgasi Cię! - Jak to?- zdziwiła się dziewczynka - Woda jest do picia. - Nie pleć głupstw, słyszałem kiedyś o stworzeniach, które piją wodę, ale to w bajkach - Ale my jesteśmy w bajce! Zgubiłam gdzieś m...