Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2021

Moje ciało - mój beton

Obraz
Trudno się przebić przez moje ciało, nieraz jest twarde jak skała. Dosłownie i w przenośni. Wstaję rano – czuję jakbym miała patyki w kręgosłupie. Mam powiedzieć coś ważnego – czuje się tak, jakbym ciała nie miała, jakby mnie nie było. Chcę wyrazić swoją potrzebę – zastygam i sztywnieję. Chcę o coś poprosić – tylko usta się ruszają, a w mojej szyi drut. Mam wyjść z domu i się boję – jakbym miała przebić się przez betonowy mur. Ale lekarze znaleźli rozwiązanie. – Weźmiemy skalpel i najpierw trochę poprzekładamy w twoim ciele (kręgosłup, nadgarstki), a potem wytniemy Ci tarczycę. No przecież taka wybujała emocjonalność to na pewno coś z hormonami, a w ogóle to tam jest guz. Wyjmiemy guza, i się w końcu przystosujesz. Uwierzysz, ze nie ma innej drogi.  - Wytniemy Ci całą tarczycę... albo pół...albo tarczycę z wszystkimi węzłami chłonnymi wokół - Jest Pani pacjentką onkologiczną. - No nie, jestem w szpitalu psychiatrycznym przecież. - Pani jest w swoim świecie - Stawia Pani pom...

Poddanie - fragment filmu i mantra

Obraz
  W tej scenie jest moment, kiedy ogarnia mnie szczególne poruszenie. Gdy zreygnowany Aragorn upada na kolana. Widzę w tym pewną akuratność.  Uczucie, kiedy widzisz, że nic się nie zmienia i nic nie możesz zmienić i jedyne co zostaje, to w tym być. A nawet okrutnym by było chcieć coś od tego swojego "ja" żeby robiło inaczej. Zaakceptować te zgliszcza i je przyjąć.  Jest to na pewno punkt wyjścia do tego, żeby potem pojawiła się z kolei nadzieja lub inne "budujące" uczucie.  Choć czasem melancholia  jest już osiągnięciem.  Ważne dla mnie jest próba przyjęcia uczuć jako własnych i próba odejścia od obarczania innych odpowiedzialnością za swoje uczucia, choć automatycznie może się to dziać i to też trzeba zaakceptować i przeczekać, gdy pojawi się konflikt.  Poddanie do "szarej" rzeczywistości Ta mantra poniżej kojarzy mi się podobnie, bo słyszę w niej pewien spokój w podróży, która nie ma końca, ale są odpoczynki w nocy.