Niezrealizowanie planu
Piękny poranek. Prawie 9 godzin snu. Cieplutko pod kołderką, poza nią niekoniecznie. W kominku nie wszystkie drwa się wypaliły, więc na szybko coś dorzucam i próbuję zapalić. Nie bardzo da się szybko. Woda z błonnikiem i bakteriami. Ma być komfortowo - Nic nie powinnam - powtarzam sobie, otwierając drzwi na zewnątrz i wdychając rześkie ranne powietrze. Cudni ptaki śpiewają, szum drzew. Nie słychać nic więcej:) Wejść do wanny. Brr Cieplutka woda. A teraz zimna. Wbrew pozorom to zimny prysznic daje szanse na rozgrzanie:) Tak, troszkę się zmuszam do tego. Pyszna kawa Muzyka? Tak, inspiracje z filmów Godzinę później jestem już gotowa. Jedzenie, posprzątane. Idealnie gotowa. Nie muszę dzisiaj biec. Łał! * * * Wolno podjeżdżający autobus kojarzy mi się ze sceną z Północ w Paryżu , gdy o północy w uroczym zakątku Paryża przyjeżdżała taksówką z lat 20. i zabierała Gila do tamtych lat. Ten autobus zabiera mnie właśnie z przecudnej wioski do...