Niezrealizowanie planu
Piękny poranek. Prawie 9 godzin snu. Cieplutko pod kołderką, poza nią niekoniecznie. W kominku nie wszystkie drwa się wypaliły, więc na szybko coś dorzucam i próbuję zapalić. Nie bardzo da się szybko.
Woda z błonnikiem i bakteriami.
Ma być komfortowo - Nic nie powinnam - powtarzam sobie, otwierając drzwi na zewnątrz i wdychając rześkie ranne powietrze. Cudni ptaki śpiewają, szum drzew. Nie słychać nic więcej:)
Wejść do wanny. Brr
Cieplutka woda.
A teraz zimna. Wbrew pozorom to zimny prysznic daje szanse na rozgrzanie:)
Tak, troszkę się zmuszam do tego.
Pyszna kawa
Muzyka? Tak, inspiracje z filmów
Godzinę później jestem już gotowa. Jedzenie, posprzątane. Idealnie gotowa.
Nie muszę dzisiaj biec. Łał!
* * *
Wolno podjeżdżający autobus kojarzy mi się ze sceną z Północ w Paryżu, gdy o północy w uroczym zakątku Paryża przyjeżdżała taksówką z lat 20. i zabierała Gila do tamtych lat.
Ten autobus zabiera mnie właśnie z przecudnej wioski do cywilizacji
Szukam komórki.
Jasny gwint.
Czar prysł.
Została w domu przypięta do ładowarki. Wysiadać? I co ja będę dwie godziny robić? Miałam firmę rozkręcać przed południem, a po południu uczyć w szkole.
CO robić, co robić
Musze wrócić po nią.
Jadę do Krosna.
Czy to znów univers daje mi znać, że nie osiągnę nic pomimo starań i codziennie kłodę pod nogi czy to po prostu kolejna przygoda...Wszystko przecież zrobiłam dobrze. Nie forsowałam się wczoraj z pracą ani nie odpłynęłam w stronę marzeń. Miałam rezerwę czasową. Nie posprzątałam idealnie. Dlaczego kolejny raz się coś takiego dzieje?
"Wszystko jest po to, żeby się obudzić" - pojawiły się słowa w mojej głowie. Słowa Nityi...Tak, zrozumiałam to w tym momencie. Nic nie można zaplanować. Nie ma tego kogoś, kto planuje. Jaka ulga! Miałam już wiele razy takie momenty, po satsangu między innymi.
Wszystko się dzieje. Temu organizmowi. nie ma czegoś takiego jak "ja"to coś kieruje mną, wszystkimi wydarzeniami. nawet tym, że zapisałam się na kurs Quantum, a nie mogłam podjąć racjonalnej decyzji. I tam będę zmieniać coś kogoś, coś się tam będzie realizować. "Ja" nie wiem co. Ale Świadomość wie.
Normalnie - wcześniej taką sytuację zinterpretowałabym w ten sposób, że to Wszechświat pokazuje mi, że moja podświadomość nie chce tak naprawdę roznieść tych ulotek, tej informacji do ludzi - czyli stawia mi kłody pod nogi. Ja idę, a on mnie zawraca, każe siedzieć w miejscu, bezpiecznie:P
Nie. To oznacza, że mam być tu i teraz
Owszem, bałam się dzisiaj wychodzić do ludzi, w ogóle z domu wychodzić, i być może to się zamanifestowało, jednak równocześnie ta sytuacja mnie obudziła.
Był obserwator tego wszystkiego, a mnie tam nie było.
Nie ważne jak dalej mija dzień - czy w błogiej kontemplacji na łonie natury, czy z zegarkiem w autobusie. Wszystko jest dobre.
Nie ważne, czy za miesiąc będę mieć mnóstwo pieniędzy i życie ze snu, czy przycupnę w kąciku u rodziców prosząc o strawę, żeby przetrwać lato;)
Dzień się mimo wszystko pięknie rozwinął. Zdążyłam porozmawiać z jedną panią dyrektor w Krośnie, znaleźć ładne kubki, wrócić do Łączek i zdążyć do pracy w Jaśle.
A teraz jadę moim ulubionym pociągiem Zagórz- Kraków, który sapiąc i dysząc też jest jakby z innej bajki. I przewozi mnie z prowincjonalnego Podkarpacia do City-Cracov, z komfortowym cieplutkim mieszkankiem:)
Komentarze
Prześlij komentarz