O bardzo gorącym Ogniu, który niechcący zamienił się bardzo zimną Wodę

Szedł sobie szczęśliwy Ogień po pustyni. Szczerze mówiąc nie znał żadnej innej przestrzeni oprócz pustynnych piasków i było mu tu dobrze.
Pustynia mu była wystarczająca niezbędna.
Tego gorącego popołudnia Ogień był bardzo zadowolony.. A może jeszcze południa. Trudno to było jednoznacznie określić, gdyż kula słoneczna cały czas promieniowała takim samym żarem, który Ogień po prostu uwielbiał! Było mu ciepło i przytulnie w swym ognistym ciele. Jak okiem sięgnąć widać było tylko miękki gorący piasek i drgające od żaru jasne niebo. Palił się, pławił się w sobie, aż tu nagle zobaczył zieloną oazę z jedną palmą kokosową i źródełkiem, nad którym pochylała się mała dziewczynka. Już chciała nabrać wody do ust, gdy usłyszała - Co Ty robisz?! - krzyknął Ogień - To woda! Nie rób tego, zgasi Cię!
- Jak to?- zdziwiła się dziewczynka - Woda jest do picia.
 - Nie pleć głupstw, słyszałem kiedyś o stworzeniach, które piją wodę, ale to w bajkach
 - Ale my jesteśmy w bajce! Zgubiłam gdzieś mamę, bo puściła moją rękę na ulicy. Auto we mnie wjechało i wylądowałam tutaj - w krainie piasku. Długo szłam, trochę płakałam, aż przywędrowałam tutaj i spotkałam Ciebie.

- Hmm, rzeczywiście tak jakoś marnie wyglądasz, dosyć niepewnie bym powiedział. Mimo to nawet mi się podobasz
- To może zamieńmy się ubrankami na chwilę!
- Dobra
Ogień przebrał się więc w małe ciałko dziewczynki, które pomimo, iż jakiś czas przebywało na pustyni, nadal składało się z ¾ wody. Poczuł się nagle bardzo wiotko i niepewnie. Dziewczynce natomiast szybko spodobały się płomienne szaty i zaczęła skakać i wirować z radości.
- Juhuł! – wirowała obok oazy zataczając coraz dalej wiry i kręcąc się wokół siebie.
 _ Hej, gdzie tak pędzisz!? Wracaj szybko. Wcale nie wiem, czy tak bardzo mi się podobasz – Dziewczynka przejęta i zachwycona pogrążona w jakimś dzikim tańcu - nie zwracała już uwagi na nowo poznanego przyjaciela.
 Ogień zrobił rozpaczliwą minę i usiadł czując dyskomfort, gdy jego wodniste ciało zetknęło się z gorącym piaskiem. Dziewczynka w jego ”ubranku” była już bardzo daleko. Ogień kopnął ze złości kamyk i sam sobie na przekór napił się wody.
Świat wokół zakręcił się i zawirował.

Rozdział II
Szła sobie małą dziewczynka polną drogą, aż doszła do miasta. Szła wolno, oczy błądziły jej bezwiednie po wystawach sklepowych, patrzyła na światłą przy pasach, powłóczyła nogami.
 W końcu doszła do jakiegoś podwórka, na którym szczekały psy, usiadła nie wiedząc, co ma robić.
Nie wiedziała, czy ma płakać, czy spać, więc patrzyła biały mur domu. W końcu ktoś po nią wyszedł-  - Aha, więc to jest dom, to są rodzice, to jest biurko, przy którym siedzę – myślała dziewczynka -  Mamy telewizję, mogę sobie wybrać z niej coś, co chcę robić. Ładni są ci ludzie z telewizji, bo Ci rodzice tutaj, te głośne dzieci nie podobają mi się. Nic nie robią, tylko krzyczą.
 - Ooo! Znalazłam coś pięknego dla mnie, tylko jak to dostać? – Zobaczyła piękną baletnicę, która tańczyła delikatnie i wdzięcznie. Każdy jej krok poruszał serce i rozbudzał podziw.
Ktoś powiedział, że jak się czegoś bardzo chce, to się to w końcu dostanie.
Dziewczynka zacisnęła piąstki, mocno zamknęła oczy i mówiła z naciskiem: Chcę! Chcę! Chcę! Chcę mieć dobrego czułego tatę, chcę mieć kochającą mamę. Chcę tak bardzo kochać ludzi i chcę spotkać Ogień, który mi zabrał wszystko.
 Świat wokół zakręcił się i zawirował.
Minęło wiele lat i Basia zdała na studia. Postanowiła nie wrócić już nigdy do białego domu, gdzie nikt jej nie rozumiał.
Dni mijały
 Czuła tylko rozpacz i przygnębienie. Nie mogła krzyczeć, nie mogła już płakać, mogła się tylko pogrążać, spadać…
Umarła i stałą się duchem, upiorem i czekała.
Chodziła i uśmiechała się, ale w środku jej ciało pustoszało, a dusza była nieustannie rozdarta. Serce krwawiło, kropelka po kropelce. Nie było nikogo. Czasem Ktoś pojawiał się i znikał.

Rozdział III

Leżała na brzegu rzeki – mokra, sina, woda ją obmywała i czułą jak wysysa resztki jej oddechu. Krew stawała się wodą. Podniosła głowę i plecy, mrużąc oczy i szukając wzrokiem słońca.
 - Niech mnie choć dotknie…
Spojrzała w prawo na piasek, w którym leżała kamyk. Podniosłą go i wpatrzyła się w niego. Coś w nim błysnęło. Uśmiechnęła się mimo woli. To kryształ górski, w którym wszystko si odbija. Wypłukała kruszec, żeby zobaczyć wyraźniej.
Wstała, czując przypływ energii. Trzymając w ręku kamień ruszyła wzdłuż rzeki.
- Dajesz mi nadzieję? To ja daje Ci wiarę – uśmiechnęła się znowu, a w oczach jej błysnęły ogniki, jakby chciała się z kimś droczyć
- A kochasz mnie?
- Hmm…To trudne pytanie
- Ile jeszcze mam czekać?
- Zobaczysz za zakrętem
- To boli
- Wiem. I tak Cię kocham.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recovery

Poddanie - fragment filmu i mantra

Niezrealizowanie planu