Dzisiaj czuję autentycznie pierwszy dzień wiosny. Wczoraj w rękawiczkach i kurtkach. Dzisiaj na polu jest cieplej niż w domu, można się grzać od słońca:) Ja czuję, jakbym obudziła się z głębokiego snu po wielu latach. Jakbym właśnie kończyła ciemny okres mojego życia. Zatoczyłam koło po 10 latach w Gdańsku. I teraz znów stoję na rozdrożu Kraków - Jasło - Krosno - i dom. Zakręt życiowy - ale w pełni pozytywny. " Po co Ci dom - przecież macie już dwa domy" - to słowa mamy. "Ale to Wasze domy" - odpowiadam z przekąsem rozglądając się po pokoju, w którym nie da się już nic wcisnąć, ledwo da się przejść, od czasu do czasu próbuję coś wynieść, coś poprzekładać, ale jakimś takim półprawem, bez nadziei, że z następnym przyjazdem zastanę skrawek przestrzeni. Mimo wszystko ogarnęło mnie wzruszenie, że należę do tego domu, a nie jestem jakimś czasowym gościem i to, czy zechcę zbudować coś swojego, zależy ode mnie - od moich głębokich i prawdziwych pragnień, a nie od sytuacj...
Komentarze
Prześlij komentarz