Czas na wnętrze


 

Pada deszcz, leje właściwie.  A ja siedzę. I tyle. Nie ważne co robię i czy jest ta herbata czy nie. Ważny jest cały ten backround. Deszcz, okna, balkon, cudowna natura na zewnątrz. Piękne rzeczy wokół. Moje lustro, sukienki, zeszyty, kalendarze. A ja siedzę, pracuję przy komputerze, czytam, piszę. 

Rzeczy przechowuję tak, że jestem w każdej chwili gotowa do podróży. Połowa szafy na ciuchy, trzy półki, reszta na wierzchu. Pudełka na szafie na rzeczy z innych sezonów. Walizki i pojemniki. Nie kupuję, nie otaczam się, chłonę pustkę. Tworzę bibliotekę złotych myśli. Dwa stoliki z drewnianych darmowych skrzynek ze sklepu ekologicznego i z placu. 

Kupuję mało rzeczy, a każda jest przemyślanym zakupem (to jest też niestety pewne zmaganie, bo naprawdę trudno mi coś kupić, ale najczęściej się okazuje, że słusznie) Chcę być świadomym konsumentem.  Chcę wiedzieć kogo moimi pieniędzmi wspieram. Często jest tak, że pragnę jakiejś rzeczy i planuję jej zakup, po czym coś mnie powstrzymuje i okazuje się się, że za tą rzeczą stała pewna jakość psychiczna, której mi brakuje. Dzięki temu nie tonę w książkach, ciuchach i innych bibelotach. Za to mam pieniądze w kieszeni i kupię sobie mały domek albo pojadę w jakąś cudowną podróż:)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recovery

Poddanie - fragment filmu i mantra

Niezrealizowanie planu