Krakowska zima i podsumowania

Kolorowe lampki i bombki z brokatem powoli znikają. Świąteczno-zimowa magia czerwieni i zielonych gałązek zamienia się w cichą, mroźną, zimową bajkę. Zieleń trawy, blask słońca - mają kolory pasteli - oprószone mglą, śniegiem lub szronem.
Wreszcie zimowe buty i kurtki są tańsze i... zbliża się koniec kosmiczny roku. Dla mnie to właśnie ten czas. Koniec stycznia, luty, w którym jest czas na podsumowania i zmiany. Oczywiście cały czas coś się zmienia, zastanawiam się więc, o co chodzi w tym "szczególnym" czasie (inni podobno przeżywają go pod koniec grudnia). Może dlatego, że dla mnie zaczęły się ferie i w mojej pracy jest to zakańczanie projektów jesienno-zimowych, zbliża się przeprowadzka z uroczego domu, w którym mieszkałam przez ostatni rok,  i wreszcie czuję, że skończył się trudny okres dla mojej psychiki i ciała i jakkolwiek, czy to widać na zewnątrz czy nie - ja czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie potrzebuję być, a jestem dalej niż byłam.
Myślę sobie, że truciem byłoby mówienie o "przeżywaniu trudnego dla mnie czasu", bo mam wrażenie, że ja mam odwrotnie - czasem jest dobrze, a głównie przeważają niskie wibracje...
Obecnie jestem w stanie już zauważyć, że nie mam stale gorszego czasu, a że występuje często - to widocznie dużo jest u mnie jeszcze do przepracowania. Patrząc na ostatnie miesiące, to gorszy czas miałam na początku września, w listopadzie, potem była 1-2 tygodniowa poprawa i do przedwczoraj. 
 Ktoś powiedział, że jego choroba była i jest dla niego największym drogowskazem. Rozumiem o co chodzi, bo gdyby nie moje bóle, nastroje, nieprzespane noce i niepokój wewnętrzny, to prawdopodobnie nie sięgnęłabym po medytację, jogę, ogólnie rozwój osobisty, zdrowe odżywianie. Ciało bardzo precyzyjnie podpowiada mi, w którą stronę iść. Teraz czas nauczyć się żyć bez bólu. A to jest wbrew pozorom ciekawy temat, bo jest to dla mnie coś nieznanego, a więc w pewnym sensie niewygodnego. Zatem jest to zadanie dla mnie - celebrować dobre samopoczucie, uznać zdrowie za stan naturalny. Tak, to jest przeniesienie się w inny świat, ja czuję się gotowa!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recovery

Poddanie - fragment filmu i mantra

Niezrealizowanie planu